Gotowanie to moja pasja. Uwielbiam gotować wszędzie i wszystko. Wystarczą mi nawet 2 składniki w lodówce, a już wyczaruję z niczego coś niesamowitego. Ważne, żebym miała pod ręką zioła, przyprawy, pieprz, sól, cukier. Bez tego o wiele ciężej stworzyć mistrzostwo kulinarne. Nie uczyłam się nigdzie gotowania, urodziłam się z tym. Byłam już na studiach, o dziwo niezwiązanych z kuchnią, jak początkowo planowałam, jednak, co uświadomili mi rodzice, nie opłacało się przy moim talencie kończenia żadnych szkół czy techników gastronomicznych, a zrobienie dyplomu nie było problemem, gdyż ktoś z rodziny miał wejścia, dzięki którym mogłam podejść do testów bez wcześniejszego ukończenia kursu czy nauki.
Moją drugą pasją jest League of Legends, czyli inaczej wirtualna gra. Może nie poświęcałam dużo czasu na naukę, ale wszystkie streamy czy mecze oglądałam z wypiekami na policzkach. Uwielbiałam patrzeć na te piękne synchronizacje drużyn w LCSach, ich każde walki o smoki, barony czy wieże. Zawsze chciałam być w takiej drużynie, ale albo brakowało czasu albo mój poziom był za słaby, żeby cokolwiek móc osiągnąć. Mimo to uwielbiałam jednocześnie gotować i oglądać, dostawałam wówczas takiej weny, że znajomi często chcieli przepisy na potrawę, a ja nie potrafiłam sobie przypomnieć, co dodałam dokładnie. Przypisywałam to magii, ponieważ każda potrawa identycznie przygotowana różniła się od siebie. Nie miałam ulubionej drużyny, kibicowałam wszystkim. Jednak jeśli w drużynie znajdował się Polak, moje serduszko bardziej było za polską stroną, ah, ta mentalność!
Dzisiaj był IEM w Katowicach, gdzie miało zagrać H2K, w którym był polski akcent - Jankos w lesie. Cieszyłam się niesamowicie na ten wyjazd, oglądanie turniejów na komputerze a na żywo to ogromna przepaść, tego się nawet nie dawało porównać. Tłum potrafił skutecznie zagrzewać drużynę, wczuwał się w każde klimaty, reagował na wszystkie akcje. Ten dreszcz, te emocje... Tęskniłam za tym mocno, mogłabym wręcz powiedzieć, że byłam od tego uzależniona.
Schowałam czekoladowe babeczki, które upiekłam godzinę temu u cioci, gdzie mieszkałam na czas wydarzenia, do kartonowego pudełka i wyszłam z domu na pociąg.
-Miłej zabawy, Maju! - zawołała za mną ciocia.
Odmachałam jej z uśmiechem na twarzy i dziarskim krokiem ruszyłam w kierunku dworca kolejowego. Nie mogłam się doczekać spotkania z moimi koleżankami, które też były zafascynowane oglądaniem gier jak i graczy. Trzeba przyznać, że gracze LoLa byli naprawdę przystojni, co nie zdarzało się w innych e-sportach.
Weszłam na peron i po minucie nadjechał mój pociąg. Wsiadłam ostatnimi drzwiami i skierowałam się do foteli 2x2, gdyż siedziały tam już koleżanki.
-Oo, Maja! - zawołała do mnie Alicja.
-Miło Cię widzieć - rzuciła Kasia.
Uśmiechnęłam się do nich ciepło i usiadłam przy oknie, częstując moimi babeczkami. Z przyjemnością patrzyłam, jak ich twarze się rozpływają pod wpływem smaku tych słodkości. Sama, jak jadłam wcześniej, miałam niebiański uśmiech. Jeszcze nigdy nie wyszły mi takie dobre!
-Ja Cię, to jest zajebiste...Daj więcej!
-Nie ma mowy - zaśmiałam się.
-Chcesz oczarować jakąś drużynę? - spojrzała się na mnie podejrzliwie Alicja.
-Może... - rzuciłam zaczepnie.
-Pewnie H2K?
-Oj cicho, nie wiadomo, czy mi się uda! Jak sądzicie, kto wygra IEM? - zmieniłam szybko temat.
-Oczywiście, że H2K! - rzuciła wesoło Kasia.
-A ja myślę, że Flash Wolves - odparowała Alicja.
Reszta podróży minęła nam na gdybaniu i obstawianiu, kto kim zagra i kto wygra całe wydarzenie. W końcu pociąg zatrzymał się w Katowicach i mogłyśmy ruszyć w kierunku Spodka.
Kolejka pod Spodkiem była ogromna, na szczęście my miałyśmy specjalne wejście dla VIP, załatwione przez Zuzę i jej bliższe znajomości z szefostwem. Nie dość, że siedziałyśmy w loży dla wybrańców, to jeszcze mogłyśmy wbić się za kulisy, aby porobić zdjęcia z graczami! Jakbyśmy chciały to jeszcze scrimki byśmy mogły oglądać, ale nie chciałyśmy przeszkadzać graczom, bo to był najważniejszy moment przed meczem, aby się skoncentrować i zagrać wszystko perfekcyjnie.
Dostałyśmy plakietki i od razu wbiłyśmy do pokoju, gdzie ewentualnie można było spotkać graczy w komplecie, gdzie mieli robione zdjęcia do prasy i takie tam - medialny pokoik. Miałyśmy szczęście, bo akurat stało tam całe H2K. Stanęłyśmy z boku i obserwowałyśmy, jak mnóstwo fotografów robi zdjęcia 5 graczom plus ich trenerowi. Od razu rozpoznałam Marcina, wysokiego blondyna, który był tym słynnym junglerem. Po zdjęciach Marcin spojrzał na nas i się nagle szeroko uśmiechnął, po czym zaczął iść w naszym kierunku. Moje serce zamarło z wrażenia - ale jak to? Taka sławna osoba tak po prostu podchodzi do fanek? O co chodzi?
-Kasia! Mogłem się Ciebie tu spodziewać. Miło Cię widzieć! - zawołał wesoło ciepłym głosem Jankos. - A wy to pewnie koleżanki? - spojrzał na mnie i na Alicję.
-Tak, ja jestem Alicja - podała mu rękę - a to jest Maja, która chyba zamieniła się w słup soli - zaśmiała się, szturchając mnie lekko.
Wzdrygnęłam, rumieniąc się ze wstydu. Jaki przypał, nie tak to sobie wyobrażałam! W mojej wyobraźni miałam być super wygadana, uśmiechnięta, zrelaksowana, a wyszłam na gbura, którego wmurowało w ziemię. Podałam pudełko czekoladowych babeczek, które kurczowo trzymałam.
-Ooo, a co to? - rzucił wesoło Marcin.
-Kulinarne pyszności najlepszej kucharki - rzuciła Kasia. - Kucharki, która zapomniała języka w gębie - powiedziała złośliwie.
-Wypraszam sobie! - ocknęłam się. - Maja jestem, sorki, eee, za moją downowatość, u mnie to wrodzone. - próbowałam się marnie wytłumaczyć. - Upiekłam wam babeczki czekoladowe, mam nadzieję, że skosztujecie i będziecie mogli przez chwilę być w niebie - rzuciłam zadziornie.
Marcin wziął jedną w palce i zaczął ją obracać, po czym powąchał.
-Niby ładnie pachnie, ale nie są przypadkiem zatrute? - wymamrotał, przypatrując się uważnie kawałkowi czekolady.
-Nie obrażaj Mai! - powiedziała oburzona Kasia. - Uwierz mi, nigdy nie jadłeś nic lepszego.
-Zaraz sprawdzimy... Chłopaki! - krzyknął do kolegów z zespołu po angielsku. - Chodźcie tu, mam dla was coś słodkiego!
Podszedł do nas cały zespół, a mi się nogi ugięły. A co, jeśli reszta babeczek jest zepsuta i im zaszkodzi? Nie nie, tak na pewno być nie mogło i OMójBożeCzyToNieIdzieDoMnieTenPięknyFebivenOBożeOnSięDoMnieUśmiecha! Maja, stop, nie czerwień się.. Jak na złość moje policzki zapiekły, a ja uciekłam wzrokiem gdzieś w kierunku sufitu, byleby nie patrzeć na nich. Alicja, widząc moją reakcję, zaśmiała się bezgłośnie i rzuciła szeptem:
-Weź się w garść, zaraz wszyscy będą Cię kochać!
Pokiwałam nerwowo głową, nadal na nich nie patrząc. Po chwili usłyszałam jęki. O Boże, otrułam kogoś?! Spojrzałam w końcu na nich, a oni wszyscy mieli miny, jakby znaleźli się w krainie rozkoszy.
-Boże, to jest PRZECUDOWNE - rzucił Marcin. - Jesteś Bogiem.
-Przesadzasz - wymamrotałam.
-Nie, serio, nigdy nie jadłem nic lepszego.. Masz więcej?
-Przykro mi, następnym razem więcej upiekę - uśmiechnęłam się niepewnie.
-H2K PROSZONE DO SCRIMKÓW - krzyknęły nagle głośniki.
Drużyna wyparowała szybko, ale widziałam, że nadal byli rozmarzeni. O kurde, a co, jeśli ja ich zdekoncentrowałam i teraz wszystko przegrają? Podzieliłam się swoimi zmartwieniami koleżankom.
-Nie martw się, na pewno tak nie będzie! - pocieszyły mnie.
-Kasia.. - spojrzałam na nią badawczym wzrokiem. - Nie mówiłaś mi, że znasz Jankosa.
-Oj, tak jakoś wyszło.. - zarumieniła się. - Chodźcie zając miejsca, opowiem wam wszystko!
Okazało się, że była niedawno w Berlinie na LCSach, gdzie po meczach nie miała się gdzie podziać, a pociąg powrotny miała dopiero o 5 rano do swojego miasta. Zmartwiona nie wiedziała co robić, co zauważył Jankos i po dowiedzeniu się, z czym boryka się dziewczyna, zaproponował jej noc w swoim gaming house. Prze-szczęśliwa spała tam nie jedną, a trzy noce, gdyż okazało się, że znaleźli wspólny język, i gadali prawie cały czas.
-Ooo, jak uroczo! - zawołałam. - Rozumiem, że chcesz coś więcej? - rzuciłam zadziornie.
-Nie przesadzajmy, aż tak daleko nie doszłam w swoim myśleniu! - zaśmiała się Kasia.
-Prolly do nas idzie! - rzuciła nagle Alicja. - Dobrze wyglądam, nie rozmazałam się nigdzie?!
-Spodobał Ci się? - uśmiechnęłam się do niej szeroko.
-Cicho! Ok wyglądam? - spanikowana szukała w torebce lusterka.
-Jak milion dolarów, słowo harcerza!
Alicja się uspokoiła, a po chwili do loży wszedł trener H2K.
-Hej, Neil jestem - przedstawił się. - Maja, mogę Cię prosić na słówko? - szybko do mnie rzucił.
Pokiwałam tylko głową, a nerwy znowu dały się we znaki. Jezu, zabiłam kogoś? On tak poważnie wygląda! Wyszłam za nim z loży i przeszliśmy do jakiegoś pokoju, niedostępnego dla plebsu, jak nazwaliśmy resztę publiki, która nie miała takich układów jak my.
-Zabiłam kogoś? - nie wytrzymałam i wypaliłam.
Neil się zaśmiał.
-Nie, nie, wszyscy grają lepiej niż zwykle! Ale mam pewną propozycję.
-Zamieniam się w słuch! - powiedziałam.
-Bo niedawno nasza kucharka odeszła na emeryturę, złamała sobie obojczyk, a my nie możemy znaleźć nowego... Chcesz zastąpić jej miejsce i mieszkać w gaming house H2K, gotując nam posiłki?
___
Elo, wiem, że niedopracowane, ale dawno nie pisałam nic i także ten tego, jeśli kiedyś będę miała tego kupę, to pewnie tu wrócę i dopiszę wątki, e i to tyle, miło mi XD!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz