Zaraz, że co? Ja mam być kucharką w H2K? Nie, to niemożliwe, żeby połączyć moje dwie pasje w jedność! Przecież to było moje największe marzenie, o którym tylko cicho marzyłam, bo nigdy nie wierzyłam, żeby aż tak się do mnie uśmiechnął los. Może to była jakaś ukryta kamera? Szybko przeleciałam podejrzliwym wzrokiem po pomieszczeniu, ale nic nie wskazywało na to, żeby gdzieś był ukryty sprzęt.
-To jest poważne pytanie? - zapytałam się niepewnie.
Zaśmiał się głośno.
-Pewnie! Jak nie przypadniesz nam do gustu to wiesz, będziemy dalej szukać. Co prawda, nigdy aż tak nie działamy szybko, ale w tym przypadku stwierdziliśmy, że raz trzeba złamać reguły. Mam nadzieję, że nie zawiedziemy się - puścił do mnie oczko. Mam nadzieję, że mnie nie podrywał, bo Alicja pewnie by mnie rozszarpała swoimi zębami.
-Nie wiem, zastanowię się... Mam studia, wiesz, ciężko mi będzie to rzucić - zasmuciłam się. Byłam na 3 roku już, prawie pisałam pracę licencjacką, a tu taka propozycja! Nie wiedziałam, co robić, z jednej strony chciałabym rzucić wszystko i jechać z nimi, ale z drugiej szkoda byłoby mieć jakieś zaległości.
-Pomyśli się potem, wiesz, na tydzień chyba możesz przyjechać? - zaproponował Neil. - Jak zostaniesz, to może uda Ci się jakoś ogarnąć, a jak nie przejdziesz naszych testów to po prostu wrócisz do Polski i nadrobisz zaległości z tygodnia.
-Masz rację, dobrze myślisz! Kurde, jestem taka zszokowana tą propozycją, zaskoczyłeś mnie - uśmiechnęłam się do niego.
-Uwielbiam zaskakiwać ludzi, a zwłaszcza tak urocze jak Ty - rzucił zawadiacko.
-Oj stop - żachnęłam się. - Nie lubię komplementów.
-Przepraszam, przepraszam! Możemy się wieczorem spotkać w hotelu to pogadamy szczegółowo na ten temat, wiesz, warunki i tak dalej. A potem możesz spać ze swoimi koleżankami, załatwimy nocleg.
-O kurczę, naprawdę? - zachwyciłam się.
-Pewnie, dla mnie to nie problem. Chodź, mam zaraz mecz, a gadam tutaj z Tobą - zaśmiał się.
Wróciłam do dziewczyn, a Neil do swojej drużyny. Koleżanki od razu wzięły mnie w przepytki.
-Co chciał od Ciebie? - rzuciła szybko Alicja.
-Nie uwierzycie, zaproponował mi pracę w kuchni H2K!
-O kurwa, Maja! - wypsnęło się Kasi. - Gratulacje!
Przez następne 15 minut wypytywały mnie o wszystko, czego się dowiedziałam. Kiedy usłyszały informację, że dzisiejszą noc możemy spędzić z wszystkimi drużynami lolowymi w hotelu, zapiszczały z wrażenia. Alicja szczegółowo wypytywała mnie o Prollego i zrobiło jej się smutno, kiedy usłyszała, że podrywał mnie ten uroczy mężczyzna. Zapewniłam ją ze sto razy, że nic nie chcę od niego, że moje serce należy do jakiegoś blondyna, którego jeszcze nie poznałam (tu ją okłamałam, bowiem od dawna podkochiwałam się w Amazingu i nawet pisałam do niego swego czasu bardzo dużo na Twitterze, ale ten nie odpisał na żadną moją wiadomość), przez co Alicja uspokoiła się troszkę.
Mecze były wspaniałe, nie było żadnych problemów technicznych i wszystko szło jak po maśle, naprawdę świetna organizacja była. H2K bezproblemowo wygrali wszystkie swoje mecze, dzięki którym zakwalifikowało się do jutrzejszych półfinałów. Po ostatnim meczu przyszedł do nas Chris, szef zarządzania zespołem, i kazał iść za sobą. Szybko ogarnęłyśmy swoje rzeczy i ruszyłyśmy za nim. Znaleźliśmy się przed Spodkiem, gdzie wstęp mieli tylko nieliczni, nawet my nie miałyśmy odpowiednich przywilejów, bowiem stąd odjeżdżali wszyscy gracze do hotelu. Przed nami stał pusty bus, do którego weszliśmy.
-Gdzie śpicie? - zagadała Alicja do Chrisa.
-W Novotelu, niedaleko stąd - odpowiedział chłopak.
-Podoba Ci się Polska?
-Bardzo! Macie miłych ludzi, dziwne jedzenie i mocną wódkę - zaśmiał się. - Ale pamiętajcie, cokolwiek zobaczycie w hotelu, nie wynoście tego na zewnątrz, niech wszystko pozostanie między nami - spoważniał. - Za dużo się dzieje rzeczy, które mogłyby wpłynąć niekorzystnie na wizerunek graczy. Ryzykujemy, zapraszając was w ścisłe grono, mam nadzieję, że nie podważycie naszego zaufania.
Spojrzałam na dziewczyny zdziwionym wzrokiem. A więc plotki o tym, że rodzą się związki homoseksualne, były prawdziwe? A może chodziło o coś zupełnie innego, o czym nie miałyśmy pojęcia?
-Nie ma sprawy, zachowamy wszystko dla siebie - uśmiechnęła się Alicja. - Dla nas to wielki zaszczyt, że jesteśmy zaproszone z Mają do hotelu, pewnie inni by nas opluli i wzięli samą Maję.
-Pewnie tak by było i z wami, ale Neil nalegał z Marcinem, żeby wasza cała trójka przyjechała - powiedział zamyślony Chris. - Jesteśmy na miejscu!
Wysiedliśmy i weszliśmy do hotelu. Dziewczyny, po usłyszanej rewelacji w busie, zaczęły się strasznie wiercić i chichotać między sobą, a ja wciąż byłam w szoku. W recepcji wzięto od nas dane osobowe, żeby zarejestrować w systemie, a po chwili ruszyliśmy za Chrisem w stronę wind z kluczem do pokoju 3-osobowego. Europejskie drużyny mieszkały na 10 piętrze, reszta na wyższych, zaś casterzy na 9. Rozstaliśmy się pod naszym pokojem, który był bardzo blisko windy, a Chris poinformował nas, że za 20 minut jego drużyna będzie jadła kolację w jadalni i że czujmy się zaproszone przez nich.
Pokój był całkiem ładny i przytulny oraz wystarczająco duży, żebyśmy mogły się bezproblemowo zmieścić w 3. Łazienka za to miała ogromne lustro, jakby wybudowano je specjalnie dla 3 kobiet, które muszą jednocześnie się odświeżyć i od nowa umalować.
-O kurde, nie wierzę, że tu jesteśmy! - wrzasnęła Kasia, rzucając się na łóżko. - To spełnienie moich marzeń, nigdy bym nie pomyślała, że zajdziemy aż tak daleko!
-Dobrze, że wzięłyśmy te ciuchy na zmianę, coś czułaś, prawda, Alicja? - westchnęłam, wyjmując z plecaka kosmetyki i ręcznik.
-Nooo, a przeczucie nigdy mnie nie zawiodło! Idźcie się ogarnąć, dajcie mi swoje ładowarki od telefonów i chociaż trochę je podładujmy, zaraz do was dołączę.
Po 20 minutach byłyśmy w windzie i zjeżdżałyśmy na dół. Ogarnęłyśmy się nawet zadziwiająco dobrze, co było nie lada wyczynem po 12 godzinach chodzenia. W małym pomieszczeniu panowała nerwowa atmosfera, nie wiedziałyśmy, jak nas przyjmą nasi idole, dodatkowo mnie pożerała trema, że przecież niedługo będę z nimi prawdopodobnie przebywać całe dnie, nawet jeśli to tylko tydzień jest. Winda się zatrzymała, a drzwi się rozsunęły i weszłyśmy do jadalni.
-Ooo, nasze polskie piękne dziewczyny! - przywitał nas radośnie Marcin. - Chodźcie chodźcie, częstujcie się śmiało!
Alicja od razu pobiegła zająć miejsce między Neilem a Chrisem (Neil z przerażeniem się na mnie popatrzył i wywnioskowałam, że to było pewnie dla mnie miejsce, ale ja tylko się uśmiechnęłam, że to nie problem), zaś Kasia grzecznie poszła usiąść obok Marcina. Rozejrzałam się szybko i ostatnie wolne miejsce było między kluseczkowatym Febivenem a Odo. Cieszyłam się, że nie siedziałam między Koreańcami, bo jeszcze nigdy nie miałam z żadnym do czynienia i nie wiedziałam, na jakim poziomie jest ich angielski.
-Hey, dziewojo! - rzucił zadziornie Fabian, kiedy obok niego usiadłam. - Fabi jestem.
-Maja - uśmiechnęłam się zestresowana.
Okazało się, że niepotrzebnie się denerwowałam. Chłopaki sami tak podtrzymywali rozmowę, że nie było mowy o żadnej krępującej ciszy. Z ulgą przyjęłam też fakt, że żaden mnie nie podrywał albo po prostu nie umiałam tego dostrzec. Kiedy wjechały pierogi z kapustą i grzybami, wyjęłam z malutkiej torebki przyprawy i doprawiłam po swojemu, bo te oczywiście nie były idealnie doprawione.
-Co robisz? - zdziwił się Odo.
-Aaa doprawiam sobie pierogi, doprawić Ci jednego? - zaproponowałam.
-Pewnie!
Posypałam niewielką szczyptą ziół jednego pierożka. Odo ukroił sobie kawałek, niepewnie powąchał go, po czym włożył do ust.
-Kurwa! - wrzasnął po polsku, a cały stół zamilknął i spojrzał na niego. Przeraziłam się, że jednak przesadziłam z moimi dodatkami, przecież nie każdemu muszą one smakować. - Przecież to jest zajebiste! - powiedział, kiedy przełknął kęs. - Maja, dosyp mi tego więcej!
Nagle moja torebka z ziołami znalazła się w każdych rękach, a wszyscy sypali sobie szczyptę na swoje pierogi. Jęknęłam, kiedy wróciła do mnie pusta. Cholera, te zioła były moje ulubione, a nie miałam kiedy uzupełnić zapasu...
Po kolacji przyszedł deser w postaci sernika. Ten okazał się być naprawdę dobry, ale tak szczerze to smakowały mi każde ciasta i nie umiałam rozróżnić smaku za bardzo w nich. Neil przeprosił Alicję na chwilę i poprosił mnie na słówko. Wyszliśmy na korytarz, gdzie panowała cisza.
-Chciałbym ustalić, co i jak - zaczął rozmowę Prolly. - Jesteś w stanie jechać z nami w poniedziałek busem?
-Pewnie, tylko musiałabym jutro wrócić do domu po rzeczy.
-Weź ich więcej, bo czuję coś, że pomyślnie przejdziesz tydzień próbny - uśmiechnął się do mnie ciepło.
-Ojej, naprawdę?! - prawie zapiszczałam. - To się nie dzieje naprawdę!
-O Twoim losie zdecyduje dyrektor drużyny, ale to dopiero po meczach w splicie, czyli pewnie w sobotę i niedzielę. Ale to się dowiesz wszystkiego w swoim czasie.
-A gdzie będę spać? - chciałam się dowiedzieć.
-Oczywiście że w gaming house! Mieszkamy w domu, nie w żadnym mieszkaniu, my przeważnie na górze siedzimy, bo tam mamy nasze sypialnie i gaming room, ale nasze ważne osoby, czyli trener personalny, kucharz i tak dalej mają swoje osobne pokoje na dole, gdzie jest kuchnia i jadalnia. Zobaczysz sama, będzie super!
-Nie mogę się doczekać, żeby być już z wami! Boże, to moje marzenie było, serio, nie wiem, jak dziękować za spełnianie ich.....
Neil się zaśmiał.
-Nie przesadzaj! To my musimy Ci dziękować, że spadłaś nam z nieba, bo ostatnio ciężko o dobrego kucharza, nikt nie umie nic porządnie robić, a nasze dolegliwości żołądkowe skutecznie przeszkadzały w scrimkach. Chodź, wrócimy do środka, jutro Ci powiem, jak w poniedziałek jedziemy, żebyś mogła się zameldować. Chociaż w sumie możesz jutro też tutaj spać, to kłopot z głowy!
Wróciliśmy do jadalni, gdzie wszyscy pili sobie po jednym piwku na noc. Fabian już lekko seplenił, z czego się wszyscy śmiali, że ma taką słabą głowę, a on się próbował tłumaczyć, że jest trzeźwy a mówi tak niewyraźnie, żeby nas rozbawić. Nikt mu niestety nie uwierzył. Spojrzałam jeszcze raz po ludziach i zauważyłam, że Kasia z Marcinem gdzieś zniknęli. Spojrzałam na Alicję, a ona odwzajemniła spojrzenie i się jednoznacznie do siebie uśmiechnęłyśmy. Chyba nie tylko ja skorzystałam na poznaniu H2K....
__________________
elo, peace, nie wiem, dziwnie mi sie pisalo ten rozdzial XD!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz